Łączna liczba wyświetleń

sobota, 27 kwietnia 2013

Louis

~Chociaż nie było go już od 6 lat i chociaż byłaś przyzwyczajona do jego nieobecności, to wciąż go kochałaś, wciąż tęskniłaś, nie. raczej brakowało ci jego obecności. Kumpel nie to nie jest dobre słowo; to twoja pierwsza miłość. Ale co on mógł wtedy myśleć mieliście wtedy ze 12 lat.  Jakieś dzieciaki, ale dziewczyny chyba są bardziej pamiętliwe. Pewnie Louis cię nawet nie pamięta. Może się jeszcze kiedyś miniecie na ulicy, a nawet się nie poznacie. Trudno wasze drogi się już rozeszły. Tak widocznie miało być.~


9 nad ranem,
leżałaś jeszcze w łóżku, gdy zadzwonił telefon. Nie odwracając się wymacałaś na szafce telefon, wcisnęłaś zieloną słuchawkę i przyłożyłaś do ucha.
-Halo. Cześć Paul. Ja dzwonię w sprawie tego wywiadu co miał być przełożony. - usłyszałaś w słuchawce.
-Nic nie wiem na ten temat.-powiedziałaś zmęczonym głosem.
-Sorka, Pomyłka. -wybełkotał głos po drugiej stronie słuchawki.-Dobrze, że nie widzisz jakiego spaliłem buraka.
-Aha.. Ale po co mi to mówisz?-spytałaś trochę zdziwiona takim wyznaniem.
-Przepraszam. Idiota ze mnie tak mi się jakoś wymsknęło.A tak w ogóle z kim mam przyjemność?
-[T.I.]. A ja?
-Louis... Louis Tomlinson.-przedstawił się.
Ahaa.. Ja muszę kończyć. Pa.- wymamrotałaś i nie czekając na odpowiedź zakończyłaś rozmowę.
Usiadłaś na łóżku z taką szybkością jakby ktoś chciał Ci podpalić włosy. Z niedowierzaniem patrzyłaś na telefon, dokładnie czytając numer ostatnio odebranego połączenia. Rzuciłaś telefon na pościel i wstałaś z łóżka. Chodziłaś w kółko trzymając się za głowę."Czy to możliwe? Czy to był ten sam Louis Tomlinson, który w piątej klasie siedział z tobą na historii; ten sam, z którym w przedszkolu bawiłaś się w Power Rangers; ten sam, którego nienawidziłaś i podkochiwałaś się w nim jednocześnie?
Resztę dnia spędziłaś na przeglądaniu fotek z podstawówki i próbując przypomnieć sobie jak najwięcej szczegółów i wydarzeń.

(dwa tygodnie później)
Wybierałaś się do centrum na drobne zakupy. Było ciepło, więc wyciągnęłaś z garażu swój rower i wyjechałaś na ulice. Kilka przecznic od twojego domu zauważyłaś  z duży, czerwony bus z głośnikami na dachu, z których leciała muzyczka. Nagle rozległ się huk. Z przerażenia dosłownie zeskoczyłaś z roweru. Samochód zatrzymał się i wyszedł  z niego kierowca. Obszedł auto dookoła po czym, jako i byłaś jedyną osobą w pobliżu, zwrócił się do ciebie:
-Przepraszam!-podeszłaś z rowerem bliżej.
-Słucham?
-Która godzina?-tym pytaniem facet kompletnie cię zdziwił.
-15:37 .-odpowiedziałaś sprawdzając na telefonie.
-Przepraszam, że tak pytam, ale telefon mi się rozładował, a nie noszę zegarka. -wytłumaczył z uśmiechem.
-Może pomogę?-zapytałaś życzliwe.
-Nie dziękuję, poradzimy sobie.
-Poradzimy?
-Oops. Chłopaki.. wygadałem się, wyłaźcie.-Mówiąc to puknął w okno busa.
Po chwili z auta wyłoniła się piątka chłopaków. Przyjrzałaś się im. Najbardziej skupiłaś wzrok na chłopaku spodniach 3/4 w kolorze jaskrawej zieleni. Zeskanowałaś jego twarz i właśnie teraz twój mózg szukał podobnych danych. Znalazł je. Teraz już wiedziałaś z kim możesz porównać tę twarz.
-Hej!-odezwałaś się po dłuższej chwili milczenia.- Bardzo mi kogoś przypominasz.-teraz zwróciłaś tylko do wcześniej "skanowanego" chłopaka.
-Hej! Kogo?-spytał tajemniczym głosem.
Podeszłaś bliżej.
-Louis Tomlinson?-spytałaś podejrzliwie.
-Taaak.-popatrzył na ciebie jak na kosmitkę.
-Trzy pytania: 1. 4-5 klasa, nazwisko babki od przyrody?
-Khrowell.
-2. Twoje przedszkole?
-Nursery School Baby Dwarf.
-3. Wymień cały skład przedszkolnej ekipy Power Rangers.
-Niebieski: Eddy Morew; zielony Jackson Reytto; czerwony ja; żółta [T.I. i N.]; różowa Emma Stoon.
Odpowiedział na wszystkie pytania bez zająknięcia.
-Okej.. Pozwól, że się przedstawię: [T.I. i N.] żółta rędżerka melduje swoją obecność.-przedstawiłaś się widząc jego zakłopotanie.
-Nie. Bez jaj! [T.I.]? O Matko! Nie poznałem cię.-uśmiechnął się i cię przytulił.
Dopiero teraz zauważyłaś jak pozostali się na was patrzą. Louis najwyraźniej też to zauważył, bo odwrócił się do wszystkich i obejmując cię ramieniem powiedział:
-To jest właśnie [T.I.], moja żona, o której wam opowiadałem.-nie widziałaś wyrazu twarzy Lou, ale widziałaś uśmiechy pozostałych. Każdy z nich podszedł do ciebie i się przedstawił, po czym cała piątka(Niall, Harry, Liam, Zayn, kierowca) poszła wymieniać koło, zostawiając ciebie i twojego kumpla z przedszkola. Usiedliście na krawężniku i rozpoczęliście rozmowę.
-Żona?-Louis wiedział o co pytasz.
-Chłopcy oglądali zdjęcia z przedszkola i podstawówki i na wielu byłaś ty. Robili żarty typu "Jacek i Barbara..." A ja żeby dali spokój to im nawymyślałem, że nawet się pobraliśmy tak na niby.
-Aaaaa-poczułaś się trochę urażona, bo to tak jakby sobie z ciebie żartowali.-I pewnie teraz mieli ze mnie polewkę?
-Nie skąd, oni wiedzą, że ich wkręcałem.
-Lou musimy jechać! - z za auta wyłonił się Zayn.-Miło cię było poznać [T.I.]!-pomachał ci i wszedł do samochodu.
Tomlinson podniósł się otrzepując spodnie.
-Ej, mogę coś sprawdzić?-zapytałaś.
-Yyy.. no dobraa.-zgodził się.
Wyciągnęłaś z kieszeni telefon i poszukałaś w zakładce "ostatnie połączenia" numeru, z którego być może dzwonił stojący obok Lou. Gdy znalazłaś już ten numer nacisnęłaś "połącz" i przyłożyłaś komórkę do ucha.
W tej samej chwili odezwał się telefon Louis'a. Chłopak odebrał i ze zdziwieniem odkrył, że to ty.
-Skąd masz mój numer?
-"Cześć Paul. Ja dzwonię w sprawie tego wywiadu co miał być przełożony"-zacytowałaś go.
-Haahaha.. Jakie szczęście, że to byłaś ty ! Powiedziałbym nawet, że przeznaczenie.-przytulił cię na pożegnanie i ruszył w stronę busa, w którym już dawno siedzieli chłopcy i kierowca. Odwrócił się pomachał ci i powiedział:
-Kocham cie!
-Co??-spytałaś zdruzgotana.
-Co? Nie nic.-i wsiadł do samochodu.
Auto ruszyło. Po chwili otworzyły się rozsuwane drzwi i pokazała się twarz Louis'a.
-Jeszcze wrócę! Czekaj na mnie!
Kierowca puścił do ciebie światło i skręcili w inną ulicę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz