9 nad ranem,
leżałaś jeszcze w łóżku, gdy zadzwonił telefon. Nie odwracając się wymacałaś na szafce telefon, wcisnęłaś zieloną słuchawkę i przyłożyłaś do ucha.
-Halo. Cześć Paul. Ja dzwonię w sprawie tego wywiadu co miał być przełożony. - usłyszałaś w słuchawce.
-Nic nie wiem na ten temat.-powiedziałaś zmęczonym głosem.
-Sorka, Pomyłka. -wybełkotał głos po drugiej stronie słuchawki.-Dobrze, że nie widzisz jakiego spaliłem buraka.
-Aha.. Ale po co mi to mówisz?-spytałaś trochę zdziwiona takim wyznaniem.
-Przepraszam. Idiota ze mnie tak mi się jakoś wymsknęło.A tak w ogóle z kim mam przyjemność?
-[T.I.]. A ja?
-Louis... Louis Tomlinson.-przedstawił się.
Ahaa.. Ja muszę kończyć. Pa.- wymamrotałaś i nie czekając na odpowiedź zakończyłaś rozmowę.
Usiadłaś na łóżku z taką szybkością jakby ktoś chciał Ci podpalić włosy. Z niedowierzaniem patrzyłaś na telefon, dokładnie czytając numer ostatnio odebranego połączenia. Rzuciłaś telefon na pościel i wstałaś z łóżka. Chodziłaś w kółko trzymając się za głowę."Czy to możliwe? Czy to był ten sam Louis Tomlinson, który w piątej klasie siedział z tobą na historii; ten sam, z którym w przedszkolu bawiłaś się w Power Rangers; ten sam, którego nienawidziłaś i podkochiwałaś się w nim jednocześnie?
Resztę dnia spędziłaś na przeglądaniu fotek z podstawówki i próbując przypomnieć sobie jak najwięcej szczegółów i wydarzeń.
(dwa tygodnie później)
Wybierałaś się do centrum na drobne zakupy. Było ciepło, więc wyciągnęłaś z garażu swój rower i wyjechałaś na ulice. Kilka przecznic od twojego domu zauważyłaś z duży, czerwony bus z głośnikami na dachu, z których leciała muzyczka. Nagle rozległ się huk. Z przerażenia dosłownie zeskoczyłaś z roweru. Samochód zatrzymał się i wyszedł z niego kierowca. Obszedł auto dookoła po czym, jako i byłaś jedyną osobą w pobliżu, zwrócił się do ciebie:
-Przepraszam!-podeszłaś z rowerem bliżej.
-Słucham?
-Która godzina?-tym pytaniem facet kompletnie cię zdziwił.
-15:37 .-odpowiedziałaś sprawdzając na telefonie.
-Przepraszam, że tak pytam, ale telefon mi się rozładował, a nie noszę zegarka. -wytłumaczył z uśmiechem.
-Może pomogę?-zapytałaś życzliwe.
-Nie dziękuję, poradzimy sobie.
-Poradzimy?
-Oops. Chłopaki.. wygadałem się, wyłaźcie.-Mówiąc to puknął w okno busa.
Po chwili z auta wyłoniła się piątka chłopaków. Przyjrzałaś się im. Najbardziej skupiłaś wzrok na chłopaku spodniach 3/4 w kolorze jaskrawej zieleni. Zeskanowałaś jego twarz i właśnie teraz twój mózg szukał podobnych danych. Znalazł je. Teraz już wiedziałaś z kim możesz porównać tę twarz.
-Hej!-odezwałaś się po dłuższej chwili milczenia.- Bardzo mi kogoś przypominasz.-teraz zwróciłaś tylko do wcześniej "skanowanego" chłopaka.
-Hej! Kogo?-spytał tajemniczym głosem.
Podeszłaś bliżej.
-Louis Tomlinson?-spytałaś podejrzliwie.
-Taaak.-popatrzył na ciebie jak na kosmitkę.
-Trzy pytania: 1. 4-5 klasa, nazwisko babki od przyrody?
-Khrowell.
-2. Twoje przedszkole?
-Nursery School Baby Dwarf.
-3. Wymień cały skład przedszkolnej ekipy Power Rangers.
-Niebieski: Eddy Morew; zielony Jackson Reytto; czerwony ja; żółta [T.I. i N.]; różowa Emma Stoon.
Odpowiedział na wszystkie pytania bez zająknięcia.
-Okej.. Pozwól, że się przedstawię: [T.I. i N.] żółta rędżerka melduje swoją obecność.-przedstawiłaś się widząc jego zakłopotanie.
-Nie. Bez jaj! [T.I.]? O Matko! Nie poznałem cię.-uśmiechnął się i cię przytulił.
Dopiero teraz zauważyłaś jak pozostali się na was patrzą. Louis najwyraźniej też to zauważył, bo odwrócił się do wszystkich i obejmując cię ramieniem powiedział:
-To jest właśnie [T.I.], moja żona, o której wam opowiadałem.-nie widziałaś wyrazu twarzy Lou, ale widziałaś uśmiechy pozostałych. Każdy z nich podszedł do ciebie i się przedstawił, po czym cała piątka(Niall, Harry, Liam, Zayn, kierowca) poszła wymieniać koło, zostawiając ciebie i twojego kumpla z przedszkola. Usiedliście na krawężniku i rozpoczęliście rozmowę.
-Żona?-Louis wiedział o co pytasz.
-Chłopcy oglądali zdjęcia z przedszkola i podstawówki i na wielu byłaś ty. Robili żarty typu "Jacek i Barbara..." A ja żeby dali spokój to im nawymyślałem, że nawet się pobraliśmy tak na niby.
-Aaaaa-poczułaś się trochę urażona, bo to tak jakby sobie z ciebie żartowali.-I pewnie teraz mieli ze mnie polewkę?
-Nie skąd, oni wiedzą, że ich wkręcałem.
-Lou musimy jechać! - z za auta wyłonił się Zayn.-Miło cię było poznać [T.I.]!-pomachał ci i wszedł do samochodu.
Tomlinson podniósł się otrzepując spodnie.
-Ej, mogę coś sprawdzić?-zapytałaś.
-Yyy.. no dobraa.-zgodził się.
Wyciągnęłaś z kieszeni telefon i poszukałaś w zakładce "ostatnie połączenia" numeru, z którego być może dzwonił stojący obok Lou. Gdy znalazłaś już ten numer nacisnęłaś "połącz" i przyłożyłaś komórkę do ucha.
W tej samej chwili odezwał się telefon Louis'a. Chłopak odebrał i ze zdziwieniem odkrył, że to ty.
-Skąd masz mój numer?
-"Cześć Paul. Ja dzwonię w sprawie tego wywiadu co miał być przełożony"-zacytowałaś go.
-Haahaha.. Jakie szczęście, że to byłaś ty ! Powiedziałbym nawet, że przeznaczenie.-przytulił cię na pożegnanie i ruszył w stronę busa, w którym już dawno siedzieli chłopcy i kierowca. Odwrócił się pomachał ci i powiedział:
-Kocham cie!
-Co??-spytałaś zdruzgotana.
-Co? Nie nic.-i wsiadł do samochodu.
Auto ruszyło. Po chwili otworzyły się rozsuwane drzwi i pokazała się twarz Louis'a.
-Jeszcze wrócę! Czekaj na mnie!
Kierowca puścił do ciebie światło i skręcili w inną ulicę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz