Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 30 kwietnia 2013

Niall

Z dedykacją dla Weroniki Garnys!
"Wero, pamiętasz to?"
_______________________________________________________

W niedzielne popołudnie wraz Niall'em i waszym synkiem Danielem wybraliście się na spacer. Wasz syn wykończony długim dniem na powietrzu bardzo zgłodniał. Postanowiliście, że zjecie w pobliskim barze. Ty i Niall zamówiliście zwykły zestaw składający się z ziemniaków kotleta i jakiejś surówki. Daniel marudził, że nie chce takiego kotleta. Na szczęście pani w barze była tak miła, że usmażyła jego kotlecika na kształt misia. Mały długo "modlił się nad jedzeniem".
-Słońce, czemu nie jesz? Byłeś taki głodny.-spytałaś.
-Mamo, ale tego misia będzie bolało jak go będę jadł.-tłumaczył się.
-Ten misiu zrobi sobie mieszkanko w twoim brzuszku, a tak to jest mu zimno tutaj. On chce już do domku.-przekonywał go tatuś.-To co zjesz go?
-Taak.-i wpakował sobie do buzi duży kawałek "misia".
Ty już dawno zjadłaś, Danielek już kończył swoją porcję, a Niall kończył dokładkę. W nagrodę za to, że wasz synek tak pięknie wszystko zjadł, wybraliście się na lody. Każdy z was wziął inny smak: Niall pistacjowy, ty waniliowy, a młody Horan oczywiście smerfowy. Idziecie sobie spokojnie do domu, gdy nagle Daniel podnosi koszulkę i cały brzuszek wysmarował sobie lodem. Przykucnęłaś zabierając mu loda z ręki:
-Synek, co ty robisz jesteś cały brudny?-i zaczęłaś go wycierać mokrą chusteczką.
-Mamo, ale misiu też chciał spróbować!
Oboje dosłownie tarzaliście się ze śmiechu, już zwłaszcza Niall.
(wieczorem w domu)
Była już jakaś dziewiąta wieczorem Nialler usypiał waszego synka, a ty oglądałaś jakiś film akcji. Szybko do
-Co tak szybko?-zapytałaś, gdy wszedł do salonu.
-Był zmęczony po spacerze.-odpowiedział udając się do kuchni.
Po chwili wrócił z miską popcorn'u oraz kubełkiem lodów czekoladowych i z impetem wskoczył na kanapę.
-Kochanie, niedawno była kolacja.-zwróciłaś mu uwagę. Tylko machnął ręką.
Niall napełnił łyżkę lodami i już miał skosztować, gdy po namyśle podwinął koszulkę i wysmarował sobie brzuch.
-Co ty robisz?-byłaś zdziwiona, a nawet w szoku.
-No co? Mój misio też chciał spróbować.-powiedział dziecinnym głosikiem, robiąc minkę zbitego psiaka.
-Ty mój kochany bobasie!-zatopiłaś usta w jego ustach.
Resztę wieczoru spędziliście w swoich ramionach oglądając film i wcinając lody i popcorn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz