Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 31 stycznia 2013

Louis [part 3]

(następny dzień)
W pół do ósmej zadzwonił twój budzik. Leniwie sięgnęłaś rękę i nacisnęłaś przycisk wyłączający wkurzający dźwięk. Usiadłaś na łóżku, sięgnęłaś po szlafrok, założyłaś go i poszurałaś do kuchni. 
Nasypałaś miskę płatków i zalałaś ja mlekiem. Po posileniu się był czas na odbycie porannej toalety.Minęło 15 minut, gdy wyszłaś odświeżona, ubrana i umalowana. Wzięłaś jeszcze telefon ze stolika i po sprawdzeniu godziny schowałaś go do torby. Wyszłaś z mieszkania, zamknęłaś drzwi na klucz i zeszłaś po schodach na parter, a potem na zewnątrz. Miałaś czas więc do szkoły wybrałaś się piechotą. Po drodze rozmyślałaś nad wczorajszym dniem "to był fantastyczny dzień, chciałabym kiedyś jeszcze ich spotkać. . No ale trudno było minęło, czas wrócić do rzeczywistości.!" Pchnięciem ręki otworzyłaś bramę wejściową i podążyłaś w stronę drzwi wejściowych. Nabrałaś dech w piersi i przekroczyłaś próg. Następnie udałaś się do sali numer 6. gdzie miałaś dzisiejsze zajęcia. Tym razem nie chcąc się wyróżniać siedziałaś cicho jak mysz pod miotłą. Po skończonych lekcjach rozmawiałaś z Sarą przed budynkiem. Uznałyście, że lepiej będzie pogadać gdzie indziej więc poszłyście do kawiarni. Okazało się że jet polką tylko mieszka w Londynie od 10 lat. I czuje się równie mocną brytyjką co polką. 
-To co ty robisz w tej szkole letniej?-spytałaś.-Przecież doskonale znasz angielski!?
-Znam. Ale to tak jak z polskim nie wystarczy znać słowa, trzeba umieć gramatykę. Tak jak z ortografią.
Musiałyście już kończyć bo była już 15. Tobie się nie spieszyło, nie miałaś co robić przez resztę dnia, ale Sara przecież miała swoje sprawy. W końcu dla niej "ten" świat to norma. Pożegnałyście się. Zadzwoniłaś po taksówkę, a podczas czekania dokończyłaś swoje cappuccino. Po 5 minutach samochó już był, więc udałaś się nim na zwiedzanie miasta. [..] Gdy było już po 19-stej, wróciłaś do domu. Zmęczona poszłaś pod prysznic. Po odświeżeniu ciała przybrałaś się w jakieś luźne ciuchy i zabrałaś się do robienia prac domowych. Gdy już nie mogłaś zmusić swojego umysłu do współpracy, postanowiłaś dać spokój i włączyłaś telewizor na stacje muzyczną. Zabrałaś się do pichcenia kolacji.  Podczas jedzenia sprawdziłaś jeszcze pocztę, a potem pozmywałaś. Gdy poczułaś się senna przebrałaś się w piżamkę i poszłaś lulu ;D.
Następny tydzień szybko minął. Przyzwyczaiłaś się się to takiego tempa życia. 
(sobota)
W sobotę w południe dostałaś sms-a z pytaniem "jakie masz dzisiaj plany?". Był od Louisa. Odpisałaś "brak danych", napisał, że teraz już masz i że będzie za kwadrans. Jak napisał,  tak zrobił. Po około 15-stu minutach siedział u ciebie na kanapie.
-Jak tam nauka?-spytał.
-Tak jak zawsze.-zdziwiło cię jego pytanie.
-Aha, no to wyciągaj książki.-popatrzyłaś na niego z pytającym wyrazem twarzy. Chyba pomyślał, że nie zrozumiałaś, bo poszedł do sąsiedniego pokoju, a po chwili wrócił z książkami pod pachą.
Nauka szła ci opornie, ale twój nauczyciel nie poddawał się i planowany w poniedziałek rozdział miałaś już przerobiony i wkuty na pamięć. Potem pogrążyliście się jeszcze w wesołej rozmowie
-Wiesz, szczerze mówiąc to myślałam, że wtedy to tak sobie po prostu ze mną pogadałeś, bo miałeś problem, i że więcej się nie odezwiesz.
-OO-zrobił urażoną minę-za kogo ty mnie masz!.?-szturchnął cię ramieniem, po czym wybuchł śmiechem.-O mój Boże, już ósma.! Tak długo ci siędzę na głowie! 
-O, przepraszam.-zdziwił się-Pewnie jesteś głodny! Na co masz ochotę?
Zerwałaś się na równe nogi i pobiegłaś do kuchni. Louis za tobą. Zaczęłaś przeszukiwać lodówkę i szafki w poszukiwaniu czegoś na kolacje. Wystawiłaś na blat jakieś pudełko i dalej szukałaś. Lou w tym czasie otworzył pudełko i sięgając z niego papierek, pomachał nim ci przed oczyma i powiedział:
-A może kisiel?. Jaki jest twój ulubiony smak?
-Jeśli chcesz? Wiśniowy.-udzieliłaś odpowiedzi.
-Wspaniale! Właśnie taki mamy.
Zabraliście się do przygotowania posiłku. Gdy woda już się gotowała otwierając torebkę z kiślem, za mocno szarpnęłaś i połowę zawartości wylądowało na młodym piosenkarzu. Już chciałaś go przeprosić, gdy poczułaś na twarzy wiśniowy proszek. Przetarłaś powieki i otworzyłaś oczy.
-Tamto było przypadkowo! Ale to nie!!-i wysypałaś mu to, co jeszcze ci zostało w torebce, na głowę. 
I zaczęła się bitwa.!Przerwał wam dopiero gwizdek czajnika. Woda się ugotowała, ale nie mieliście już co do niej wsypać. Na szczęście znalazłaś jeszcze 2 paczki. Toteż wysypałaś ich zawartość do kubków, zaniosłaś do salonu i postawiłaś na szklanym stoliku.
-Czekaj, przyniosę łyżki!-jak powiedziałaś tak zrobiłaś.
Następnie usiadłaś i już chciałaś chwycić swój kubek, ale Louis cię ubiegł. Nabrał  kisielku na łyżkę i spytał cię o rzecz, którą się dzisiaj uczyłaś. Odpowiedziałaś i zrobiłaś "atak" na łyżkę, ale chłopak ją cofnął i teraz wasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów.
-Dobrze!-ciarki przeszły ci po plecach, gdy poczułaś jego oddech.
Przyciągnął cię za brodę i lekko musnął twoje usta. Spojrzał ci w oczy, były w nich iskierki, a potem znów złożył ci pocałunek, którego odwzajemniłaś. Czułaś, ze z serca wyrastają ci skrzydełka i unoszą je pod sufit.
_____________________________________________________________________
Koniec ;D Pozdrawiam!! 
PS.Następny będzie z Zayn'em....  Paaa

niedziela, 20 stycznia 2013

Louis [part 2]

<klik>
Gdy odwrócił się do ciebie twarzą, pomyślałaś, że jest bardzo podobny do Louisa z 1D -zespołu, którego często słuchasz. Skoro jego grymas na twarzy ustąpił miejsca uśmiechowi postanowiłaś odwzajemnić się tym samym.wiedziałaś ,że mówi po angielsku, więc odpowiedziałaś:
-Hay..
Od razu też spróbowałaś wytłumaczyć mu że nie znasz języka; znałaś potrzebne słowa więc tylko je jakoś poskładałaś w zdanie, nie wiedziałaś jak ci wyszło, ale najwyraźniej zrozumiał bo powiedział
-Okey - wstał; podał ci rękę, żebyś ty też wstała. Zaczęliście iść w kierunku, z którego przed chwilą przybiegłaś...
Mimo tego ,że ani on nie mówił w twoim języku, ani ty w jego, ale wynaleźliście swój własny (chociaż ze słownika też czasem korzystałaś). Spytał dlaczego siedziałaś na tych schodach?, co się stało? czy jesteś tu na wakacjach? Dużo się o sobie dowiedzieliście. To bardzo sympatyczny chłopak.
(rozmowa, która przynajmniej tak miała brzmieć po polsku)
-Czym się interesujesz?-spytałaś nowo poznanego kolegę.
-Lubię stare auta, kocham muzykę. Jestem nawet w zespole..
-hmm.. wiesz co przypominasz mi nawet jednego chłopaka z One Direction?..
-Ha ! Powiem ci coś....-zaciekawiłaś się- jestem Louis Tomlinson. ;D
-Żartujesz! Serio?-pokiwał głową na znak, że  tak- Fakt przecież nawet nie spytałam cię jak masz na imię; przepraszam.  Ja jestem [T.I.], jakby co.
-Nie no, spoko. hmm... [T.I.] zapamiętam.-pokazał ząbki w szczerym uśmiechu.
-Wiesz co, jestem waszą fanką.
-No co ty, przecież nasza fanka od razu by mnie rozpoznała-zażartował.
-Dobrze się maskujesz.
-Dzięki. Wracamy ? Chyba mam dla ciebie niespodziankę..
-Ok. Jak to przecież nie wiedziałeś że się spotkamy.
-Naprawdę?.-użył sarkazmu.

Wróciliście do punktu, w którym się spotkaliście. Louis po kilku skokach był już pod drzwiami i krzyknął do ciebie na dół:
-No chodź! chcesz tą niespodziankę czy nie?
Ruszyłaś po schodach i nie pewnie przekroczyłaś przez próg drzwi, które otworzył ci kolega.
-Śmiało-poszedł przodem.
Przeszliście przez korytarz, wsiedliście do windy(3 piętro), dalej kolejnym korytarzem i w prawo. Stał przed tobą, więc nie wiedziałaś jak wygląda pokój, w którym się znaleźliście.
-Yym!-odkaszlnął.
-O! Już ci przeszło? -ktoś spytał.
-No, szybko co nie? Ale mniejsza o to chciałbym wam kogoś przedstawić. To jest [T.I.].-i odsunął się by wszyscy mogli cię zobaczyć.
-Hay!- odpowiedziałaś zdając sobie sprawę, że mówisz właśnie do chłopaków z 1D, którzy patrzyli się na ciebie niepewnie
-Moja koleżanka.-dodał Lou.
-Aaa.. To spoko. Siemka.-powiedział Zayn i podał ci rękę. Uśmiechnęłaś się. Niall przybił ci piątkę, a potem Liam i Harry.
-Miło mi.-powiedziałaś.
-No helo, co tak sztywno.!?
Chłopcy wybuchnęli śmiechem.
-Siadaj, śmiało!-wskazali na fioletową kanapę.
Atmosfera się rozluźniła. Po chwili już byliście jak dawni kumple. Nawet nie wiesz ile czasu tam spędziłaś. Trudno, było już po szesnastej, kiedyś musiało się to skończyć.
-Ja muszę już iść. I tak zajęłam wam zbyt dużo czasu.-wstałaś i podeszłaś bliżej drzwi.
-Zaraz, zaraz! A ta niespodzianka, którą ci obiecałem-zerwał się Louis.
-A to nie było to?
-Nie. Miałaś porobić sobie z nami fotki... No więc?..
-Dobra
Zrobiłaś sobie kilka fajowskich zdjęć z One Direction. Każda fanka zabiłaby za takie foto.
-Teraz to już na serio muszę iść-i pożegnałaś się z chłopakami.
-Odprowadzę cię!-powiedział Lou i wyszedł z tobą przed budynek.
    -W którą stronę?-spytał gdy byliście już na zewnątrz.
-Szczerze mówiąc nie wiem. Przybiegłam tu ze szkoły.
-Okej to weźmy taksówkę.-zaproponował.
Wsiedliście do taxi, która właśnie podjechała. Louis otworzył ci drzwi, gdy wsiadłaś zatrzasnął je za tobą, po czym sam okrążył samochód i wsiadł z drugiej strony. Rozmawialiście całą drogę; dowiedział się dlaczego uciekłaś ze szkoły i obiecał, że pomoże ci w nauce. Pomyślałaś sobie "ta jasne! bo masz tyle czasu, że tylko mi pomagać. po za tym pewnie teraz ostatni raz cię widzę". Dojechaliście pod dom, w którym wynajmowałaś pokój. Chłopak nawet nie chciał słyszeć o tym, że ty zapłacisz. Sam uregulował rachunek, a kierowca coś do niego powiedział, niestety nie zrozumiałaś co, ale twój towarzysz się uśmiechnął.. Taksówka odjechała.
-A ty czym wrócisz?-zapytałaś.
-Przejdę się. A tak zmieniając temat to byłoby fajnie jakbyś mi dała swój numer. Bo niby jak mam się z tobą umówić na te lekcje?.
-Prawda.Notuj.. -podałaś mu swój numer.Po chwili dostałaś od niego sms-a żebyś mogła sobie zapisać jego numer.
-Wejdziesz?
-Nie dzięki, nie będę ci przeszkadzać. Do zobaczenia.- i przytulił cię.
-Pa..-<uśmiech>
Odwrócił się i już chciał zrobić pierwszy krok, ale jeszcze się odwrócił, bo spytałaś:
-A co ci powiedział taksówkarz? Jeśli mogę wiedzieć.
-Że ładnie razem wyglądamy. Paa...
I tym razem go nie zatrzymywałaś, sięgnęłaś po klucze. Spojrzałaś jak odchodził i pod nosem powiedziałaś "Pa"
________________________________________________________________________________________
i oto ---> druga część .....................................................ale nie ostatnia!
Myślałam, że się zmieszcze w dwóch. Nie udało mi się więc będzie jeszcze trzecia część.!
Jeśli wam się podoba komentujcie !!!!!! <33
A no i jak skończę ten jednopart to z kim mają być następne ??
Być może pojawi się ankieta. POZDRAWIAM!!!~~~~~~~~~~i proszęęę koment.. bo to naprawdę dużo dla mnie znaczy ;***



wtorek, 8 stycznia 2013

Louis [part 1]

(koniec roku szkolnego)
Dzwonek na lekcje... O nie! Ten cholerny angielski, oddawanie klasówek, chwila w napięciu ...i kolejna jedyna. Zaraz ,zaraz taka jakaś okrągła , bo to nie jedynka tylko dwója ! Tak ,ta dwója cię ratuje, zdajesz do trzeciej gimnazjum. Jeah ;D Reszta lekcji szybko ci minęła .,..to chyba dzięki tej rozpierającej cie radości.
(w domu)
Mama miała akurat wolne więc gdy wróciłaś urzędowała w kuchni. W podskokach wkroczyłaś do pomieszczenia i obwieściłaś mamie dobrą nowinę. Na którą mama jak zwykle zareagowała marudzeniem:
-To dobrze, ale...-no tak tego słowa nie mogło zabraknąć-[T.I.] stać cię na więcej. !! Musisz się wreszcie poprawić z tego angielskiego.
-Tylko z anglika kuleje,a tak to na koniec roku mam same piątki i czwóry.!-rzuciłaś focha i pobiegłaś do swojego pokoju. Założyłaś słuchawki ,puściłaś playlistę z 1D i zaczęłaś odrabiać lekcje. Nie mieliście dużo zadane, więc skończyłaś po 15 minutach; teraz nareszcie mogłaś zanurzyć się w swój idealny świat ;świat w którym wszystko jest możliwe. Niestety musiałaś wrócić do rzeczywistości, bo twoi rodzice zapukali i nie czekając na zachęte weszli do twojego pokoju.
-Musimy porozmawiać-obwieściła mama i razem z tatą usiedli na łóżku.
-Okej, mówcie.
-Chodzi o twój angielski-"no to się zaczyna" pomyślałaś-zbliżają się wakacje ,więc postanowiliśmy z tatą ,że spędzisz je w szkole letniej na kierunku anglo-języcznym.
-Co? Jak to? Całe wakacje w szkole?
-Tak uznaliśmy, że jesteś wystarczająco odpowiedzialna żeby pojechać do Londynu.-odezwał się ojciec.
-Londynu?? Jak wy to sobie wyobrażacie: Sama w obcym mieście, nie znająca języka ,przez całe lato.? I jak ja się utrzymam? Przecież nie wezmę ze sobą kase na całe dwa miesiące.
-Spokojnie, będziemy ci z mamą wysyłać pieniądze. A co do języka to wysyłamy cię tam po to żebyś zobaczyła jak jest bez niego trudno. Poradzisz sobie... To co postanowione. Jedziesz! Wylatujesz 30 czerwca. - i z uśmiechami wyszli zostawiając cię z wszystkimi wątpliwościami sam na sam.
(następny dzień)
To był przedostatni dzień nauki, co oznaczało jeszcze pięć dni do wyjazdu. Gadałaś z [I.T.P.] o tym całym cyrku z letnią szkołą.
-Wiesz co; zastanawiam się czy oni już wcześniej mnie nie zapisali, bo teraz to by było już za późno.
-[T.I] nie rób z igły widły. Przecież nie będziesz tam w jakimś internacie czy coś tylko będziesz wynajmować swój własny pokój, zajęcia ok. trzy godzinne i to z przerwami (no bo ile możesz uczyć się angielskiego dziennie), po zajęciach czas wolny: możesz zwiedzać Londyn i okolice ,a co najważniejsze buszować po sklepach. No i może poznasz ciekawych ludzi lub kogoś sławnego. Dziewczyno, każdy by skorzystał!-wow zaskoczyła cię ilością podanych argumentów. Może faktycznie ona miała racje.
-Okej, okej. Fakt, niewykluczone, że to będzie najlepsze co mnie w życiu spotkało. Ale ja tam nikogo nie znam. Było by znacznie lepiej ,gdybym jechała tam z tobą. Wiesz że jestem wstydzioch.
-Wiem, wiem , ale ja za ciebie wiecznie mówić nie będę.-ocuciła cię tymi słowami. Zawsze potrafiła przywróć cie do pionu. I za tą ja kochałaś.
-Masz racje muszę wziąć się w garść. Dzięki..-dałaś jej przytulaska-przywiozę ci jakiś prezent w podzięce.
-No ja myślę.-zrobiła groźną minę, żeby zaraz sie roześmiać.
Zadzwonił dryn-drynek toteż musiałyście udać się na lekcje.
(dzień wyjazdu)
Wstałaś w pół do szóstej , zaspana poszłaś do łazienki odbyć poranną toalete (zwykle długo to trwało lecz tym razem się śpieszyłaś wiec skończyłaś po 15minutach), po czym z powrotem udałaś sie do pokoju by się ubrać; miałaś już naszykowany  ten strój, bo wybierając go teraz na stówe byś nie zdążyła. Wzięłaś walizkę i torbę podręczną i poszłaś do kuchni, tam mama po mimio twoich wytłumaczeń włożyła ci do podręcznej kanapkę i wodę oraz jakieś kartki spięte zszywaczem.
-Możesz zobaczyć dopiero na miejscu.Będziemy wszyscy za tobą tęsknić.-powiedziała.
-...aha. Pa. To do września!-krzyknęłaś otwierając drzwi.
-Ucz się pilnie-ta -...i Miłej Zabawy!-a tym to już byłaś zdziwiona, zatrzymałaś się i powiedziałaś:
-Dzięki mamo ,kocham cię!-i trzasnęłaś drzwiami ,by popędzić do auta, w którym czekał twój tata.
Droga trwała ok. 1 godz. Pożegnałaś się z tatą i poszłaś na odprawę.
        Zajęłaś miejsce przy oknie. Podczas podróży trochę dospałaś, a potem słuchając muzyki czytałaś studiowałaś słownik z rozmówkami angielskimi. Lot szybko ci  minął. Wylądowałaś szczęśliwie ok.11:30.
(już w Londynie)
Z lotniska pojechałaś taksówką do domu w którym rodzice wynajęli ci pokój. Czekała na ciebie właścicielka i dała ci klucze.Mówiła po polsku więc bez trudu się dogadałaś. Pokazała ci mieszkanie. Była tu kuchnia i salonik, które dzielił tylko barek. Znajdowała się w nim pomarańczowa sofa, a tuż przed nią na ścianie wisiała plazmówka. Z salonu były drzwi do łazienki i sypialni. Bardzo spodobał ci się kolor ścian w sypialni był nowoczesny, a fioletowy świetnie zgrywał się z zielonym i żółtym; na środku stało duże łóżko obok szafka nocna ,a pod ścianą szafa i jakiś regał.
Bez wahania rzuciłaś się na łóżko. Miałaś ochotę tam zostać ale przypomniałaś sobię kartkę ,która dała ci mama. Rozwinęłaś ją i był tam adres twojej letniej szkoły i lista formalności ,które musiałaś załatwić jeszcze dzisiaj. Z niechęcią wstałaś z łóżka, wzięłaś torbę i klucze i wyszłaś.
Udało ci się jakoś wszystko pozałatwiać. Wracając do domu zrobiłaś zakupy, w domu zrobiłaś sobie kolacje. Po zjedzeniu poszłaś do sypialni i rozpakowałaś swoje rzeczy. Ponieważ byłaś zmęczona poszłaś pod prysznic, przebrałaś się w piżame i położyłaś się w wygodnym łóżku.Zasnęłaś...
(następny dzień)
Wstałaś w pół do ósmej. Usiadłaś na łóżku i pomyślałaś "na pewno nie będzie tak źle. Poradzę sobie, w końcu jestem [T.I.]. Ospale ruszyłaś do kuchni; twój cel ~zjeść jakieś pyszne kanapki~. Wyciągnęłaś chleb oraz wszystkie pozostałe składniki i zabrałaś się do roboty. hmm,,.. Nie sądziłaś że umiesz zrobić tak dobre kanapki. Okej koniec tego obżerania, czas się umyć, ubrać, uczesać i ogólnie. Postanowiłaś, że założysz  to. Włosy związałaś w kucyka i wyszłaś z domu. Złapałaś taksówke i pojechałaś na ta uczelnię, w której miałaś wkuwać angielski całe lato. Zajechałaś pod adres pod, którym byłaś już wczoraj by załatwić formalności. otworzyłaś drzwi i weszłaś do zatłoczonej sali, usiadłaś obok jakiejś czarnowłosej dziewczyny. Każdy po koleji się przedstawiał dzięki czemu dowiedziałaś się że ów dziewczyna ma na imię Sara. Obydwom wam się nudziło więc postanowiłyście się zakumplować "warto by mieć tu z kim pogadać " pomyślałaś. Właśnie wymieniałyście się numerami ,gdzy pan , który  tłumaczący dzisiejszy temat to zauważył wezwał cię do odpowiedzi. Byłaś tak skołowana ,że nie znałaś odpowiedzi ,facet zaczął prawić ci kazania. Zawstydzona nie wytrzymałaś i wybiegłaś z budynku. Biegnąc przed siebie, nie wiedziałaś dlaczego ale  czułaś jak po policzku spływają ci łzy. Byłaś wrażliwą, nieśmiałą dziewczyną  bałaś sie że całkowicie się ośmieszyłaś i że będą się z ciebie śmiać przez te całe dwa miesiące. Wow... sporo przebiegłaś, chcąc sobie poukładać wizje twoich "koszmarnych" (bo tak się zapowiadały) wakacji usiadłaś na schodkach jakiegoś okazałego budynku. Po kilku minutach drzwi otworzyły się z impetem i po drugiej stronie schodów usiadł jakiś chłopak. Było widać że jest wkurzony, ręce mu drżały. Po chwili cię spostrzegł, odwrócił się w twoją stronę (bałaś się że zaraz cię przegoni), uśmiechnął się i powiedział :
-Hej!!

_________________________________________________________________________________
to dopiero pierwsza część postaram się jak najszybciej dodać drugą .......
Pozdrawiam i było by miło zobaczyć jakieś komentarze <333 ;D ;*
PS mam nadzieję że was tą I cz. zachęciłam bay...!