Łączna liczba wyświetleń

piątek, 31 maja 2013

Louis

Wróciłaś do domu po szkole i z impetem rzuciłaś plecak na łóżko. Nie musiałaś dzisiaj odrabiać lekcji, bo jutro w szkole mieliście dyskotekę z okazji Dnia Dziecka. Odpaliłaś kompa, sprawdziłaś fejsa, znalazłaś jakieś nowe neews'y o One Direction, obejrzałaś jakieś filmiki o nich na you tube. Potem wyszłaś na dwór, trochę się  przejść. Gdy twoja mama wróciła z pracy razem wybrałyście ci strój na jutro, ponieważ nie wyrobiłabyś się wybierając go tuż przed imprezą.
(następny dzień)
Wstałaś później,bo musiałaś odespać te dni nauki. Dyskoteka zaczynała się o 14, więc miałaś trochę czasu. W piżamie poczłapałaś do kuchni i zrobiłaś sobie śniadanie, a następnie poszłaś odbyć poranną toaletę. Postanowiłaś, że nie opłaca ci się zakładać już takich ciuchów po domu, bo za niecałą godzinę będziesz już musiała zakładać strój na dyskotekę. Rozleniwiłaś się przed telewizorem, po półgodzinie postanowiłaś, że czas zacząć już się szykować. Co prawda miałaś jeszcze ponad godzinę, ale twoje ubieranie zawsze się przeedłuża. Założyłaś już spodnie, koszulę i biżuterię, teraz przyszedł czas na fryzurę. Starannie rozczesałaś włosy i starałaś się wybrać najodpowiedniejszą fryzurę. Uznałaś, że najlepiej ci będzie w koku tkz. 'na donata' i właśnie takiego sobie zrobiłaś. Jeszcze przegrzebywałaś szafę w poszukiwaniu jakiejś torby, żeby upchnąć gdzieś wszystkie rzeczy, które chciałaś wziąć ze sobą. Znalazłaś akurat taką w kolorze twoich spodni, z przodu miała dużą kokardę i była na długim pasku. Wpakowałaś do niej aparat, telefon, chusteczki higieniczne, portfel i tusz do rzęs. Nie wiadomo kiedy, ale już było w pół do. Założyłaś buty i wyszłaś na przystanek. Autobus przyjechał za dwadzieścia czternasta, wsiadłaś do środka i zajęłaś pierwsze, wolne miejsce z brzega.
Było trochę po 14, gdy weszłaś do szkoły. Na parkiecie świeciło pustkami, tylko pod ścianami stało kilku chłopaków, a dziewczyny stały w ciasnej grupce w miejscu, gdzie na wszystkich dyskotekach szkolnych stał DJ. Diś najwyraźniej też był bo muzykę było słychać. Poszłaś do szatni, by zostawić torebkę. Zadziwił cię widok reszty chłopaków w szatni.
-Co jest?-spytałaś swojego kumpla z klasy, który gadał z jakimś chłopakiem.
Obaj się z tobą przywitali:
-Hej. No wiesz razem z tym DJ-em przyjechał ten -w tym momencie zatkał uszy.-twój 'mąż' z tego zespołu.
-Aaaaaa..!! Louis!?- chłopak pokiwał głową.
Uspokoiłaś się trochę, o ile można się uspokoić, jeśli twój największy idol właśnie jest u ciebie w szkole, po czym poszłaś odnieść tą torebkę i weszłaś na salę. Do sławnego gościa próbowała się dopchać twoja przyjaciółka, która cię zauważyła i pomachała ci na znak, żebyś przyszła. Podeszłaś do niej i się przywitałyście:
-Hej, [T.I.]!-zapiszczała.-Nie zgadniesz co się..
-Hej! To na serio Louis?!-przerwałaś jej.
-No sama spójrz.
Wspięłaś się na palce jak najwyżej potrafiłaś i ujrzałaś ..najpierw zaczesaną na bok brązową grzywkę, potem niebiesko-szare oczy, różowe usta; tak to Louis.
-Ale co on tu robi?-zapytałaś przyjaciółki.
-Nie wiem. Prawdopodobnie zna się z DJ i on go poprosił o pomoc dzisiaj.
-Łał.. to wspaniale! Zobaczysz dzisiaj zostanie moim mężem.-powiedziałaś żartem.-Nie no, a tak na serio to się trochę wstydzę. Nie uczepię mu się przecież do dupy i nie będę się drzeć, że go kocham, bo uzna mnie za wariatkę. Wezmę tylko autograf, ewentualnie zdjęcie i dam mu spokój.
-[T.I.], zawsze mówiłaś, że jak go spotkasz to go wycałujesz i w ogóle, a tym czasem co? będziesz siedzieć w kąciku?
-Daj spokój! Obie wiemy, że nawet na mnie nie spojrzy.
Dopchałyście się po autograf, zdjęcia ci się nie udało zdobyć bo był taki ścisk, że ledwo oddychałaś. Wyszłaś z całego tłumu, by w końcu zatańczyć, przecież to dyskoteka. Nie było trudno kogoś wyhaczyć, bo większość dziewczyn nadal stała w 'kolejce' po autograf czy co tam jeszcze. Chłopakom imponowało to, że nie dałaś się ponieść i nie sikałaś do Louis'a, zwłaszcza, że normalnie mogłaś nawijać o nim i jego zespole godzinami. Tańcząc z Dominikiem, zobaczyłaś jak tłum się przerzedza, a po chwili rozchodzi się całkowicie. Na krześle pod ścianą już nie siedział Louis Tomlinson. Było ci strasznie szkoda, że nie zdążyłaś z nim pogadać, miałaś ochotę wybiec i szukać go na dworzu, a jeśli by było trzeba gonić za jego samochodem, ale nie mogłaś tego zrobić, jakby to wyglądało. Pozostało ci tylko żałować. Po skończonym tańcu, usiadłaś na ławce pod ścianą. Nie miałaś już ochoty tańczyć, rozmyślałaś co by było gdyby...
Dłuższy czas spędziłaś na tej ławce. DJ to zauważył i poprosił cię, że skoro nie tańczysz to może pomogłabyś jego nowemu koledze (tu wskazał na gościa w czarnej peruce afro i wielkich okularach słonecznych). Zgodziłaś i podeszłaś do sprzętu, by usiąść obok DJ2. Okazało się, że to fajny koleś, bardzo się polubiliście. Spędziliście romantyczne chwile wybierają kawałki tkz. do wolnych. W końcu przy, którymś kawałku 'przytulanym', chłopakowi udało wyrwać cię na parkiet. Tańczyliście wtuleni lekko kołysząc się w rytm muzyki.

-Wiesz nie myślałam, że jeszcze dzisiaj zatańczę.-wyznałaś.
-Dlaczego?-spytał ciepło.
-Nie pow.. a wiesz w sumie tobie mogę powiedzieć wszystko. Bo ja też jestem jedną z tych największych fanek Louisa. I dzisiaj jak tu był to obiecałam sobie, że nie będę robić z siebie wariatki i wzięłam tylko autograf. A on później pojechał i nawet nie zamieniłam z nim słowa. Jestem Idiotką. Ja tak myślę dlatego, że nie podeszłam i z nim nie pogadałam, a ty tak myślisz dlatego, że robię o to taki zamęt.-uff skończyłaś.
Tylko się uśmiechnął.
-Co? Nic? Żadnego "Ale jesteś zrąbana, że myślałaś, że będzie chciał z tobą gadać" ani nic.?
-Nie.
-Ty jesteś... jesteś.. po prostu wyjątkowy.
Uśmiechnął się i zapytał:
-A co by było, gdyby Louis się w tobie zakochał i ja też?
-Yyy.. Oboje wiemy, że to nie możliwe.
-Możliwe...-szepnął, po czym wpił się w twoje usta, zdejmując perukę i okulary.
Gdy ujrzałaś te jedyne niepowtarzalne tęczówki, zrozumiałaś, że twoje marzenia właśnie się spełniają. Louis przytulił cię i pocałował w czoło. 


1 komentarz: