-No dobra. Ja przyniosę, ale ty rzucałeś.. więc.., a już nic.-wystawiłaś jęzor i poszłaś po zabawkę.
Idąc w kierunku ławek zobaczyłaś, że zguba, której szukasz znajduje się w rękach jakiegoś blondyna. Podeszłaś bliżej:
-Hej, przepraszam, że przeszkadzam, ale czy mogłabym odzyskać to freesbee?,
-Tak, jasne, masz.- oddając ci twoją własność uniósł głowę i wtedy zobaczyłaś jego posiniaczoną twarz.
Właśnie zbliżał się kolo, który tak nie trafnie rzucił niebieski krążek, więc oddałaś mu znaleziona rzecz, po czym usiadłaś na ławce obok nieznajomego blondyna.
-Jestem [T.I.].-chłopaka dosyć to zdziwiło.
-Niall.-odparł wciąż uparcie wiercąc wzrokiem dziurę w chodniku.
-Jesteś bardzo szorstki.-udałaś zasmuconą.
-Wybacz; ale sama się na to pisałaś podchodząc do mnie.-Myślałaś, że jak pocieszysz obcego kolesia to razu rzuci ci się na szyję i odjedziecie na białym koniu. To nie bajka, zejdź na ziemię!-wycedził przez zęby.
-Aa..-teraz to już nawet nie musiałaś udawać, naprawdę zranił cię tymi słowami.
Co on sobie wyobrażał? Miałaś dobre chęci. Niech spada na drzewo; a wydawał się sympatyczny.Wytarłaś małą łezkę, zerwałaś się z ławki i chciałaś wrócić do swoich kumpli. Chłopak natychmiast ruszył za tobą i złapał cię za łokieć.
-Stój!-krzyknął; wyrwałaś rękę z jego dłoni i spojrzałaś z urazą w jego niebieski, zimne oczy, które o dziwo zaczęły topnieć pod wpływem twojego spojrzenia.- Przepraszam! Nie wiem co mnie napadło. Mam zły dzień. Przepraszam! Nie chciałem, żeby mój fatalny humor odbił się na tobie.-powiedział ze skruchą w oczach i odgarnął ci włosy z czoła.-Jeśli chcesz możemy iść do tej lodziarni za rogiem, no wiesz tak na zgodę.-i wyszczerzył ząbki w uśmiechu.
-Nie, dzięki. Nie potrzebuje twojej łaski.-odwróciłaś się na pięcie z zamiarem powrotu do znajomych.
Nie było ci to dane, bo od razu poczułaś, że unosisz się nad ziemią.
-A ja twojej tak.-odpowiedział Niall niosąc cię w kierunku wspomnianej lodziarni.
-Puść mnie! Puść mnie, słyszysz?! Nigdzie nie idę!
-Nie krzycz, bo ludzie uznają mnie za jakiegoś zboka czy coś.
-I bardzo dobrze. Puść mnie.-mimowolnie ściszyłaś głos.-Ale nie uciekniesz?!-to był bardziej rozkaz niż pytanie.
Niepewnie postawił cię na chodniku. Korzystając z okazji dałaś susa w kierunku fontanny. Niall biegnąc za tobą nie wyhamował, staranował cię i oboje wylądowaliście w zimnej wodzie.
-Co ty wyrabiasz? Odbiło ci?! -krzyknęłaś wstając.
-Ja? Co ty wyrabiasz? Obiecałaś, że nie uciekniesz.
-Wcale nie! To ty tak stwierdziłeś.
-Dlaczego to robisz? Tylko utrudniasz mi sprawę. Tak to już bym to powiedział i po krzyku.
-Ale co powiedział? Jaką sprawę?
-Podobasz mi się.
-Hahaha... I dlatego obraziłeś mnie na tej ławce. żeby potem mi powiedzieć, że ci się podobam. Haha..następnym razem wymyśl lepszy żart. Bo ten od razu rozszyfrowałam.
-Ale to nie żart. Patrz..-przysunął się bliżej i pocałował cię w usta. Najpierw delikatnie, jakby miarkował na ile może sobie pozwolić , a potem już bardziej odważnie i pewnie.
Dosyć tego dobrego! Położyłaś ręce na jego torsie i delikatnie odsunęłaś się, przerywając pocałunek. Niall spojrzał na ciebie z rozczarowaniem, a ty uśmiechnęłaś się i powiedziałaś:
-Kto ci to zrobił?-delikatnie, żeby go nie urazić, przejechałaś opuszkami palców po jego sińcach na twarzy.
-Nieważne.
-Jak to? Nie pozwolę, żeby ktoś krzywdził mojego chłopaka.-obydwoje się uśmiechnęliście i pojawiły się wam iskierki w oczach.
Pocałunek.;*
_____________________________________________________
to taki tam !. podoba się? w dalszym ciągu czekam na komy!. Pozdrawiam! pa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz