Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 26 lutego 2013

Niall

Tego dnia słońce jasno świeciło, czuć było ta letnia atmosferę w powietrzu . Ponieważ był to szósty miesiąc roku, wszyscy już świętowali przyjście lata, a co się z tym wiąże również wakacji. Byłaś z kumplami w parku, graliście w freesbee. Wtedy, gdy już miałaś złamać krążek; on przeleciał ci nad głową. Twoi towarzysze popatrzyli na ciebie znacząco.
-No dobra. Ja przyniosę, ale ty rzucałeś.. więc.., a już nic.-wystawiłaś jęzor i poszłaś po zabawkę.
Idąc w kierunku ławek zobaczyłaś, że zguba, której szukasz znajduje się w rękach jakiegoś blondyna. Podeszłaś bliżej:
-Hej, przepraszam, że przeszkadzam, ale czy mogłabym odzyskać to freesbee?,
-Tak, jasne, masz.- oddając ci twoją własność uniósł głowę i wtedy zobaczyłaś jego posiniaczoną twarz.
Właśnie zbliżał się kolo, który tak nie trafnie rzucił niebieski krążek, więc oddałaś mu znaleziona rzecz, po czym usiadłaś na ławce obok nieznajomego blondyna.
-Jestem [T.I.].-chłopaka dosyć to zdziwiło.
-Niall.-odparł wciąż uparcie wiercąc wzrokiem dziurę w chodniku.
-Jesteś bardzo szorstki.-udałaś zasmuconą.
-Wybacz; ale sama się na to pisałaś podchodząc do mnie.-Myślałaś, że jak pocieszysz obcego kolesia to razu rzuci ci się na szyję i odjedziecie na białym koniu. To nie bajka, zejdź na ziemię!-wycedził przez zęby.
-Aa..-teraz to już nawet nie musiałaś udawać, naprawdę zranił cię tymi słowami.
Co on sobie wyobrażał? Miałaś dobre chęci. Niech spada na drzewo; a wydawał się sympatyczny.Wytarłaś małą łezkę, zerwałaś się z ławki i chciałaś wrócić do swoich kumpli. Chłopak natychmiast ruszył za tobą i złapał cię za łokieć.
-Stój!-krzyknął; wyrwałaś rękę z jego dłoni i spojrzałaś z urazą w jego niebieski, zimne oczy, które o dziwo zaczęły topnieć pod wpływem twojego spojrzenia.- Przepraszam! Nie wiem co mnie napadło. Mam zły dzień. Przepraszam! Nie chciałem, żeby mój fatalny humor odbił się na tobie.-powiedział ze skruchą w oczach i odgarnął ci włosy z czoła.-Jeśli chcesz możemy iść do tej lodziarni za rogiem, no wiesz tak na zgodę.-i wyszczerzył ząbki w uśmiechu.
-Nie, dzięki. Nie potrzebuje twojej łaski.-odwróciłaś się na pięcie z zamiarem powrotu do znajomych.
Nie było ci to dane, bo od razu poczułaś, że unosisz się nad ziemią.
-A ja twojej tak.-odpowiedział Niall niosąc cię w kierunku wspomnianej lodziarni.
-Puść mnie! Puść mnie, słyszysz?! Nigdzie nie idę!
-Nie krzycz, bo ludzie uznają mnie za jakiegoś zboka czy coś.
-I bardzo dobrze. Puść mnie.-mimowolnie ściszyłaś głos.-Ale nie uciekniesz?!-to był bardziej rozkaz niż pytanie.
Niepewnie postawił cię na chodniku. Korzystając z okazji dałaś susa w kierunku fontanny. Niall biegnąc za tobą  nie wyhamował, staranował cię i oboje wylądowaliście w zimnej wodzie.
-Co ty wyrabiasz? Odbiło ci?!  -krzyknęłaś wstając.
-Ja? Co ty wyrabiasz? Obiecałaś, że nie uciekniesz.
-Wcale nie! To ty tak stwierdziłeś.
-Dlaczego to robisz? Tylko utrudniasz mi sprawę. Tak to już bym to powiedział i po krzyku.
-Ale co powiedział? Jaką sprawę?
-Podobasz mi się.
-Hahaha... I dlatego obraziłeś mnie na tej ławce. żeby potem mi powiedzieć, że ci się podobam. Haha..następnym razem wymyśl lepszy żart. Bo ten od razu rozszyfrowałam.
-Ale to nie żart. Patrz..-przysunął się bliżej i pocałował cię w usta. Najpierw delikatnie, jakby miarkował na ile może sobie pozwolić , a potem już bardziej odważnie i pewnie.
Dosyć tego dobrego! Położyłaś ręce na jego torsie i delikatnie odsunęłaś się, przerywając pocałunek. Niall spojrzał na ciebie z rozczarowaniem, a ty uśmiechnęłaś się i powiedziałaś:
-Kto ci to zrobił?-delikatnie, żeby go nie urazić, przejechałaś opuszkami palców po jego sińcach na twarzy.
-Nieważne.
-Jak to? Nie pozwolę, żeby ktoś krzywdził mojego chłopaka.-obydwoje się uśmiechnęliście i pojawiły się wam iskierki w oczach.
Pocałunek.;*
_____________________________________________________
to taki tam !. podoba się? w dalszym ciągu czekam na komy!.   Pozdrawiam! pa


środa, 20 lutego 2013

Zayn

Z dedykacją dla Martyny Makuckiej ;) Pozdrawiam ;*

____________________________________________
Muzyka była twoim życiem, twoja miłością. Szczególnie interesowała cię muzyka tego brytyjsko-irlandzkiego zespołu One Direction. Szykował się ich koncert, na który zamierzałaś pójść. W końcu cały rok zbierałaś na bilet.(na koncercie)Po sprawdzaniu biletów udałaś się do hali w której miał odbyć koncert. Nie obchodziło cię czy dostaniesz się do barierki czy nie, przecież stojąc na samym końcu też usłyszysz piosenki. Na szczęście aż tak źle to nie było, powiedzmy, że gdyby były tam miejsca siedzące, byłby to piaty rząd. Nastąpiła zapowiedź  i po chwili na scenę weszło pięciu chłopaków,  nie kojarzyłaś zbytnio, który to Harry, a który Niall. To było dosyć dziwne, bo znaczna większość otaczających cię osób wiedziała o nich wszystko "przynajmniej tak im się wydawało, bo czy można poznać prawdę poprzez gazety i brukowce?!"  Wszystkie fanki chciały znaleźć się jak najbliżej sceny, najbliżej chłopców. Czułaś nacisk na plecy, wszyscy rozpychali się łokciami. Dzięki temu dostałaś się prawie do barierki, ale to cie nie uszczęśliwiło bo stałaś teraz tuż obok rozwrzeszczanej Directionerki. Miałaś dość tego,że cały czas wykrzykiwała coś w stylu: "Oh, kocham was! Ja nie mogę oni tu są, ja tu jestem!!"  Nie wytrzymałaś :-Przepraszam!!-musiałaś to powiedzieć dosyć donośnie-przepraszam!-postukałaś fance w plecy palcem. No na reszcie się odwróciła.-Hej, przepraszam, że ci zawracam głowę, ale wszyscy już wiemy, że ich kochasz, ale możesz teraz chociaż na chwilę się przyciszyć?. Niektórzy; np. ja  przyszli tutaj by posłuchać muzyki tworzonej przez tych ludzi, a nie słuchać wyznań miłości. Kochasz ich; okej, ale ja nie muszę o tym wiedzieć.-wyrecytowałaś jakbyś już wcześniej układała to sobie w głowie.Nie otrzymałaś odpowiedzi, zamiast tego dziewczyna spojrzała na ciebie z wyrzutem. Nagle poczułaś silny ból, a potem leżałaś już na marmurowej posadzce. Uderzyła cię fala szarości, widziałaś wszystko jak przez mgłę. Zauważyłaś jakąś postać pochylającą się nad tobą, ów osoba pomogła ci usiąść. Co prawda musiałaś się podpierać rękoma, bo nadal kręciło ci się w głowie. Usłyszałaś głos, który najwyraźniej nie był skierowany do ciebie:-Wezwijmy karetkę!-Nie, ja ją zawiozę na ostry dyżur.-wtrącił inny głos, bardziej młodszy.-Nie możemy odwoływać koncertu!-odpowiedział ten pierwszy głos.-Jeśli ci zależy to ktoś od nas ją zawiezie.W oczach przywróciła ci się ostrość i zobaczyłaś brązowookiego mulata pochylającego się nad tobą.-Ałaa...-nadal czułaś ból, o którym wcześniej zapomniałaś.Uniosłaś rękę by dotknąć źródła bólu, lecz natychmiast ją cofnęłaś. Spojrzałaś na swoją dłoń i była ona cała w krwi.-Co jest?-powiedziałaś nie wiedząc co jest grane.-Co się stało?-Oberwałaś. Bardzo boli? Nie przejmuj się już jedziemy do szpitala.-odpowiedział ci ten chłopak, którego jeszcze przed tym całym zamieszaniem widziałaś na scenie.Chciałaś coś powiedzieć, ale przerwał ci jakiś gruby pan z wąsem:-Nie, Zayn! Mówiłem ci nie możemy odwołać koncertu!-Ma pan racje!-wyraziłaś swoje zdanie.- Nie możecie zawieść tylu fanów.-z błagalnym wyrazem twarzy zwróciłaś się do tego Zayn'a.-No dobra,-zgodził się chłopak-ale daj mi adres tego szpitala, to po koncercie odwiedzę... -spojrzał na ciebie pytająco.-[T.I.].-Właśnie, [T.I.]. Potem pomógł ci wrócić do pozycji stojącej i przekazał cię jakiemuś Andrew (był to pewnie asystent), który miał cię odwieźć do szpitala.(na zewnątrz)Andrew pomógł ci wsiąść do auta. Gdy zamykał drzwi zobaczyłaś jak Zayn ci macha. Przez czas jazdy odbyłaś ciekawą pogawędkę ze swoim towarzyszem. Opowiedział ci o kulisach sławy, o jego pracy itp.-Dlaczego dostałaś ?-zapytał nagle patrząc na chusteczkę przesiąkającą krwią, którą trzymałaś przy nosie.-A jak myślisz?-spytałaś żartobliwie-Za to, że zwróciłam uwagę zakochanej fance.-Odważna z ciebie lala, tak się nie robi!-<uśmiech>i dla zabawy pogroził ci palcem.-Dzięki za radę! Szkoda, że tak późno.(w szpitalu)Razem Andrew weszliście przez wielkie, szklane drzwi wejściowe i  podążyliście w kierunku rejestracji. Tam pielęgniarka skierowała was na izbę przyjęć. Zapukałaś i po usłyszeniu pozwolenia na wejście otworzyłaś drzwi. Lekarz kazał ci usiąść na kozetce, po czym spytał co się stało. Wyjaśniłaś wszystko, a doktor obejrzał i zbadał twój nos. Na szczęście nie był on złamany, ale mimo to musieli ci założyć opatrunek, który mogłaś zdjąć dopiero jutro. W tym samym czasie, gdy żegnałaś się z panem Wilkiem drzwi gabinetu uchyliły się i do pokoju zajrzał Andrew- No i jak panie doktorze? Wszystko okej?Doktor popatrzył ze zdziwieniem na chłopaka, a potem na ciebie. Uśmiechnęłaś się i idąc w kierunku wyjścia podziękowałaś.(w samochodzie)-Co tak nagle wpadłeś  do tego gabinetu?-spytałaś.-Martwiłem się!-Ojojoj..-wypowiadając te słowa zrobiłaś dziubka.-Nie śmiej się!-po czym to on wybuchł śmiechem po czym dał ci kuksańca w bok.Uśmiechnęłaś się do niego:-Gdzie jedziemy?-zapytałaś.-Koncert kończy się za piętnaście minut więc mam cie tam odwieźć.-Jak to ?-Tak to. Potem przejmuję cię Zayn. I faktycznie, gdy dotarliście na miejsce od razu podbiegł do ciebie Malik,  przytulił cię, pogłaskał po głowie jakbyście znali się już wieki. Chciałaś się jeszcze pożegnać z nowo poznanym kumplem, ale Zayn pociągnął cię za rękę w kierunku drzwi wejściowych, zdążyłaś jeszcze machnąć pożegnalnie ręką do Andrew. Nawet nie zobaczyłaś czy odwzajemnił twój gest. Tymczasem podążałaś już za Zayn'em za kulisy.-No i jak? Co powiedział lekarz? Nos jest złamany? Jak się czujesz?-nadeszło nagłe pasmo pytań ze strony piosenkarza.-W porządku, nie jest złamany tylko stłuczony. Jutro zdejmą mi opatrunek.-nie ominęłaś chyba żadnego pytania.-Gdzie mnie prowadzisz?-tym razem ty spytałaś.-W ramach przeprosin postanowiłem, że zapoznam cię z resztą zespołu, oprowadzę itp.-Jakich przeprosin? Przecież nic mi nie zrobiłeś! Dostałam, bo wtrąciłam się do czyjejś miłości.-Miłości?.. Aaaa rozumiem.Doszliście do drzwi, które twój rozmówca otworzył i weszliście do środka.-Tutaj przygotowują nas do koncertu, no wiesz fryzura, pudrowanie...-uśmiechnął się.Popatrzyłaś na pokój na środku, którego stał rządek toaletek poodwracanych do siebie tyłem. Kręciło się tam mnóstwo ludzi: charakteryzatorzy, fryzjerzy, styliści, zauważyłaś nawet tam tego pana z wąsem, z którym wymieniłaś słowo podczas tej "akcji ratowniczej". chłopak nie zwracał na nich uwagi, w końcu dla niego to normalka, i prowadził cię do pokoju znajdującego się w przeciwnym kącie miejsca waszego położenia. Na drzwiach była kartka z napisem "Garderoba One Direction" Weszliście do środka. W rogu stał mały stolik, pod ścianą szary fotel z kanapą do kompletu, po prawo stał wieszak na ubrania, a podłogę pokrywała miękka, wrzosowa wykładzina. Zayn śmiało klapnął na kanapę i poklepał ręką w miejsce obok na znak abyś ty też usiadła.-Chłopaki za chwilę będą, pozują jeszcze do ostatnich fotek.-Jak to? Bez ciebie?-Tak, bo to takie solowe. Wiesz jak jakaś fanka bardzo chcę mieć zdjęcie z wybranym chłopakiem.-A co jeśli, któraś będzie chciała takie zdjęcie z tobą? Hęę.-Za bardzo się martwisz o innych. Zostanie ci to wynagrodzone.-mówiąc to objął cię ramieniem.-Jesteś śliczna.-spojrzał ci w oczy, zagarnął kosmyk włosów opadający na twój policzek i delikatnie zetknął wasze usta.-[T.I.] ja..-Ja nie. -przerwałaś mu i otwierając drzwi powiedziałaś- Dzięki.W progu zderzyłaś się z resztą zespołu, zwinnie ich wyminęłaś i podążyłaś w kierunku, z którego przyszłaś. Zayn wybiegł za tobą, gdy to zauważyłaś przyśpieszyłaś tępa i już byłaś na zewnątrz, biegłaś teraz chodnikiem. Chłopak już deptał ci po piętach. Nagle usłyszałaś strzały i po chwili leżałaś na ziemi. Zayn leżał obok i próbował cię okryć własnym ciałem. Zszokowana spojrzałaś na ścianę budynku, przy którym znajdował się chodnik, w jednym punkcie odpadł tynk, a na kostce leżał nabój. Gdy spojrzałaś dalej, było to samo.-Zayn, Zayn! Nic ci nie jest? Zayn, uratowałeś mi życie.-uśmiechnął się.-Przepraszam.-byłaś roztrzęsiona.-Spokojnie, już w porządku.- uspokajał cie chłopak i przytulił do siebie.Uniosłaś głowę do góry i zobaczyłaś jego cudowne brązowe tęczówki. Po prostu cię dopadło i się zakochałaś. Tym razem to ty czule zatopiłaś się w jego ustach. -[T.I.] ja...-zaczął, ale znowu mu przerwałaś.-Ja ciebie też.-i powtórzyliście czyność z przed paru sekund.Zobaczyliście biegnącego w waszym kierunku Liam'a i wstaliście.-Wszystko w porządku?-spytał.-Nawet lepiej.odpowiedział już twój chłopak dając ci całusa w policzek.- Co to było ?-Jakiś kolo postanowił wypróbować nowo zakupioną broń. Już go złapali. Był pijany, idiota.KONIEC